Bieżące

Sukcesy nieprzypadkowe

– Jestem tutaj, ponieważ kocham śpiewać i uwielbiam ludzi, którzy też robią to z pasją – powiedziała Marika, jedna z gwiazd koncertu finałowego 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty. – Cóż z tego, że na tej scenie występują niepełnosprawni wokaliści? Niektórzy mają przecież większy talent niż my.

6 czerwca, około 19.30, wybrzmiało radosne „Assa Tadarasa” w wykonaniu zespołu Kameleon. Na scenie pod Ratuszem, pośród braw publiczności, pojawiła się Irena Santor i dokonała uroczystego otwarcia koncertu finałowego naszego Festiwalu. Wydarzenie poprowadzili: Anna Dymna, Zbigniew Zamachowski, Cezary Kosiński i Bronia Zamachowska.

W tym roku Irena Santor nie tylko sprawowała opiekę artystyczną nad ogólnopolskim konkursem. Pierwsza Dama Polskiej Piosenki wspierała też na scenie niepełnosprawnych wokalistów. Zaśpiewała z nimi utwory ze swojej złotej kolekcji: „Już nie ma dzikich plaż” i „Tych lat nie odda nikt”. Przed występem przyznała, że ma sporą tremę (sic!). Ale, kiedy zeszła ze sceny po przedpołudniowej próbie, była niezwykle zadowolona.

– Tremę odczuwam nadal – powiedziała z uśmiechem. – Potrafię ją jednak profesjonalnie ukrywać. Mam dzisiaj świadomość ogromnej odpowiedzialności. Tu nie chodzi przecież o mnie, lecz o dziewczyny, z którymi śpiewam. Moje sceniczne partnerki są wspaniałe, mają mocne głosy. Trzymam kciuki za ich występ i namawiam wszystkie osoby niepełnosprawne: jeśli śpiew jest waszą pasją, wyjdźcie z nim do ludzi, pokażcie, na co was stać. Weźcie udział w naszym festiwalu.

W kategorii dorosłych wykonawców pani Irena śpiewała z Moniką Wójcikowską.

– Rozumiejąc, że Irena Santor to ikona polskiej piosenki, początkowo czułam potworne skrępowanie – wyznała wokalistka. – Ale szybko się go pozbyłam. Pani Irena jest ciepłą i niezwykle serdeczną osobą. Udzieliła mi wielu cennych rad. Jestem ogromnie wdzięczna losowi za to, że biorę udział w tym wydarzeniu i że opiekuje się mną tak wspaniała gwiazda.

Finał rozpoczęty, fot.: Gabriela Szewczyk

Nie tylko pojawienie się Ireny Santor u boku niepełnosprawnych wokalistów stało się znaczącym punktem artystycznym tegorocznego koncertu finałowego. Na scenie pod Ratuszem wystąpił również Motion Trio. Mając na uwadze markę krakowskich wirtuozów akordeonu, ich sobotni występ śmiało można było uznać za wydarzenie muzyczne rangi międzynarodowej. Co ciekawe: chociaż zespół oklaskiwano w najbardziej prestiżowych salach koncertowych na czterech kontynentach, to, w dwudziestoletniej karierze, na Rynku w Krakowie Motion Trio zagrało po raz pierwszy. 

– Udział w tym wieczorze sprawia nam sporo satysfakcji – wyznał Janusz Wojtarowicz, lider Motion Trio. – Ma na to wpływ nasza wieloletnia przyjaźń z Anią Dymną oraz szacunek, z jakim odnosimy się do działań fundacji „Mimo Wszystko”. Sami też lubimy pomagać. Kiedy wspiera się potrzebujących, to przecież na sercu robi się lżej. Ten festiwal jest wspaniałym wydarzeniem. Udowadnia on, jak wiele radości może dawać śpiewanie. Co prawda zawód muzyka jest niezwykle trudny. Ale, kiedy człowiek nosi w sobie pasję oraz talent, wtedy nagrody i popularność nie są najważniejsze. Najistotniejsze jest poczucie spełnienia, interesujący ludzie, jakich spotyka się na drodze realizacji własnych marzeń.

Członkowie zespołu: Janusz Wojtarowicz, Paweł Baranek i Marcin Gałażyn zasiedli też w finałowym jury. Prócz nich, w gremium znaleźli się: Ewa Błaszczyk, Barbara Kurdej-Szatan, Maria Sadowska, Halina Mlynkova-Wronka, Magdalena Waligórska, Piotr Głowacki, Adam Nowak, Jan Kanty Pawluśkiewicz i Jerzy Stuhr. Składowi ekspertów przewodniczył Krzesimir Dębski, jeden z najbardziej uznanych kompozytorów muzyki filmowej. To właśnie piosenkę filmową i serialową wybrano za temat tegorocznego finału. Publiczność wysłuchała kompozycji z produkcji: „Szpieg w masce”, „W pustyni i w puszczy”, „Młode wilki”, „Wojna domowa”, „Podróże Pana Kleksa”, „O dwóch takich, co ukradli Księżyc”, „Smuga cienia”, „Nocne graffiti”, „Wielka majówka”, „Miasto 44” oraz „Dziecko Rosemary”.

Irena Santor i Agata Kubiak, fot.: Gabriela Szewczyk

– Piosenka filmowa i serialowa w zasadzie nie różni się od innych utworów, które wykonują piosenkarze – mówił Krzesimir Dębski. – Z drugiej strony, zawiera w sobie pewną specyfikę, bo buduje albo wzmaga nastrój obrazu. Jest zatem bardzo istotna. Świadczy o tym chociażby fakt przyznawania Oscarów za piosenki wykorzystywane w filmach. Będę uważnie przysłuchiwał się finalistom. Mam zdrowe podejście do niepełnosprawności, ponieważ inwalidztwo było obecne w mojej rodzinie.

Do 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty zgłoszenia nadesłało dwieście dziewięć osób w wieku od 10 do 80 lat. Półfinał konkursu odbył się 2 maja w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Z grona trzydziestu dwóch piosenkarzy wyłoniono dwanaścioro uczestników finału. Szczęśliwcy przyjechali do Krakowa już 1 czerwca. Przez tydzień przygotowywali swój finałowy repertuar w trakcie specjalnych warsztatów, pod okiem Radosława Labakhau, kierownika muzycznego naszego Festiwalu, a także nauczycielek śpiewu: Joanny Lewandowskiej, Joanny Lalek, Aureli Luśni-Stankiewicz oraz Anny Ozner.

– By móc przekazać publiczności przesłanie piosenki, wykonawca musi najpierw sam ją rozumieć, identyfikować się z zawartymi w niej emocjami – wyjaśniała Joanna Lewandowska. – Dlatego pracę podczas warsztatów rozpoczęliśmy od poznawania tekstu piosenek.  Nie była to łatwa praca. W przypadku utworu „Już nie ma dzikich plaż”, zapytałam finalistkę, czy rozumie sens piosenki. Spytałam ją też o przemijanie, samotność i czy ona sama doświadczyła takich emocji. Wtedy dziewczynka zaczęła płakać. Powiedziałam wtedy spokojnie, że może sobie szlochać tyle, ile chce. Ten płacz był twórczy, oczyszczający, pozwalający jej lepiej rozumieć treść utworu, a co za tym idzie – lepiej nad nim pracować i przekazać go publiczności.

Finaliści podkreślali zgodnie: „W czasie warsztatów panie nauczycielki były ogromnie wymagające, ale nie surowe”. Ciekawostkę sobotniego koncertu stanowił fakt, że – po raz pierwszy w jedenastoletniej historii Festiwalu – o Statuetkę Zaczarowanego Ptaszka walczył na krakowskim Rynku tylko jeden przedstawiciel płci – rzekomo – brzydkiej. Antoni Sorówka, pytany, czy taka sytuacja nie oznaczy, że kobiety śpiewają lepiej niż mężczyźni, odparł stanowczo:

– To kompletna bzdura! Byłem na festiwalach, w których przeważali chłopcy. Towarzystwo dziewczyn nie jest zresztą złe. Są wobec mnie bardzo koleżeńskie.

Anna Dymna i laureaci kategorii dziecięcej, fot.: Gabriela Szewczyk

Dla trzech uczestniczek finału, które wystąpiły w kategorii dorosłych, udział w 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im Marka Grechuty stał się okazją do potwierdzenia sukcesu, jaki, parę lat temu, odniosły w kategorii poniżej 16. roku życia. 20-letnia dzisiaj Milena Wiśniewska była laureatką drugiego miejsca przed pięcioma laty. Angela Wawrzyk, rówieśniczka Mileny, wyśpiewała trzecie miejsce w 2005 roku. Natomiast 19-letnia Katarzyna Wachnik zwyciężyła w kategorii dziecięcej podczas 5. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.

Jako pierwsi zaprezentowali się wokaliści w kategorii lat do 16: 15-letnia Matylda Obiegała z Włoszakowic (w duecie z Rafałem Brzozowskim: „Tak blisko”; solo: „Na pierwszy znak”), 15-letnia Viktoria Pongowska z Ostrowca Świętokrzyskiego (w duecie z Edytą Geppert: „Szukaj mnie”; solo: „Rzeka marzeń”), 13-letnia Agata Kubiak z Gniezna (w duecie z Ireną Santor: „Już nie ma dzikich plaż”; solo: „Pocałuj noc”), 11-letnia Oliwia Maciejuniec z Nowogardu (w duecie z Mariką: „Widok”; solo: „Nie bądź taki szybki Bill”), 10-letnia Anna Dąbrowska z Wesołej (w duecie z Grzegorzem Hyżym: „Na chwilę”; solo „Meluzyna”), 12-letni Antoni Sorówka ze Szczecina (w duecie z zespołem Enej: „Nie chcę spać”, solo: „Marchewkowe Pole”). W kategorii powyżej 16 lat wystąpili: 20-letnia Angela Wawrzyk z Czeladzi (w duecie z zespołem Enej: „Skrzydlate ręce”; solo: „W smudze cienia”), 22-letnia Sandra Pączek z Łeby (w duecie z Grzegorzem Hyżym: „Pusty dom”; solo: „Ruchome piaski”), 20-letnia Milena Wiśniewska z Malborka (w duecie z Edytą Geppert: „Nie żałuję”; solo: „Ta noc do innych jest niepodobna” ), 21-letnia Katarzyna Wachnik z Radzynia Podlaskiego (w duecie z Marką: „Moje serce”; solo: „Miasto”), 25-letnia Aleksandra Bogucka z Warszawy (w duecie z Rafałem Brzozowskim: „Magiczne słowa”; solo: „Kołysanka”), 22-letnia Monika Wójcikowska z Ożarowa (w duecie z Ireną Santor: „Tych lat nie odda nikt”, solo „Miłość ci wszystko wybaczy”).

Grzegorz Hyży i Anna Dąbrowska, fot.: Gabriela Szewczyk

– Miłość zawsze wybaczy, wszystko wytłumaczy i jest po prostu… wszystkim, co istnieje! To przesłanie całego naszego zaczarowanego Festiwalu – powiedziała Anna Dymna, gdy, w kategorii dorosłych, wybrzmiał ostatni utwór – szlagier Hanki Ordonówny, z muzyką Henryka Warsa i słowami Juliana Tuwima, z filmu „Szpieg w masce”. Koncert finałowy uświetniły występy ubiegłorocznych zwycięzców naszego konkursu. Amelia Dubanowska, znana również z programu TVN „Mali giganci”, zaśpiewała „Sing, sing”, a Grzegorz Buczek – „Niech żyje bal”.

Przewodniczący jury, przed ogłoszeniem werdyktu jury, powiedział na scenie, że brał co prawda udział w wielu festiwalach krajowych i międzynarodowych, ale na żadnym nie doświadczył tylu wzruszeń oraz pozytywnych wrażeń. Słowa te publiczność przyjęła brawami. Nastał moment kulminacyjny: laureatom wręczono Statuetki Zaczarowanego Ptaszka oraz symboliczne czeki – stypendia, które mają im umożliwić dalszy rozwój muzyczny. Wszyscy finaliści otrzymali też prezent specjalny. Producent gitar i instrumentów strunowych marki Baton Rouge ufundował dla nich… ukulele.

– Cieszę się ogromnie – mówiła Angela Wawrzyk, zwyciężczyni 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty w kategorii dorosłych wokalistów. – Kiedy miałam trzy i pół roku, rodzice zapisali mnie do studium muzycznego. Uczyłam się wtedy grać na skrzypcach. Dzisiaj gram również na klarnecie i gitarach. Obecnie, w studium medycznym, uczę się na kierunku terapii zajęciowej. Stwierdziłam, że duża scena nie jest dla mnie. Jako terapeutka, więcej będę mogła dać osobom chorym, w takim stanie, jak ja. Nie oszukujmy się: w radiu i na scenie ma kto śpiewać. Ja postanowiłam pomagać tym, którzy czasami na żadną pomoc liczyć nie mogą. Marzę o tym, żeby pracować z dziećmi cierpiącymi na autyzm i Zespół Aspergera.

Jan Kanty Pawluśkiewicz, który po raz kolejny zasiadał w finałowym jury, przysłuchując się tej wypowiedzi, stwierdził:

– Nie można mówić, że sukcesy laureatów tego projektu są przypadkowe. Jeśli ktoś dostaje nagrodę zarówno w kategorii dzieci, jak i dorosłych, musi to oznaczać, że jest w nim muzyczna iskra boża. A jeśli tak się dzieje, ten ktoś powinien być doceniony i publicznie eksponowany, po to, żeby swoim talentem dawać radość innym ludziom.

Marika i Oliwia Maciejuniec, fot.: Gabriela Szewczyk

Wiele można by pisać o atmosferze panującej podczas Festiwalu. Najlepiej jednak wyrażała ją obecność 18-letniej Wiktorii Smugi mieszkającej w Małogoszczu (woj. świętokrzyskie). Zwyciężczyni konkursu (kat. dzieci) z roku 2012 przyjechała po raz kolejny do Krakowa jako… wolontariuszka.

– W tym roku zamierzałam wystąpić w grupie dorosłych wokalistów – powiedziała 18-latka. – Jury półfinałowe nie zakwalifikowało mnie jednak do finału. To nic. I tak musiałam dzisiaj być na tym wspaniałym święcie piosenki. Jest ze mną także, jako wolontariusz, Kuba, mój trzynastoletni brat.

Laureaci 11. Festiwalu zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty

Kategoria do 16 lat:

1. Anna Dąbrowska, 2. Antoni Sorówka, 3. Oliwia Maciejuniec

Kategoria powyżej 16 lat:

1. Angela Wawrzyk, 2. Milena Wiśniewska, 3. Monika Wójcikowska

Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Terminy retransmisji koncertów 11. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty w TVP2:

– półfinał: 6 czerwca (sobota), 13.25

– finał: 13 czerwca (sobota), 14.35 – kat. dzieci; 14 czerwca (niedziela), 15.15 – kat. dorosłych

– koncert „Razem Mimo Wszystko” – 20 czerwca (sobota), 14.35

A
A+
A++
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Wstecz