Bieżące

Tylko miłość pozwala być

Jose Torres, pochodzący z Kuby wirtuoz instrumentów perkusyjnych, zespół Havana Dreams oraz Chór Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie wystąpili wczoraj charytatywnie na rzecz artystów w trudnej sytuacji życiowej. Taki koncert Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, wraz z Filharmonią Krakowską, zorganizowała już po raz szósty.

Celem artystycznego wydarzenia, połączonego z aukcją, było wsparcie aktora Henryka Majcherka oraz muzyka Władysława Kamejszo i jego małżonki Jolanty. Zgromadzoną w filharmonii publiczność powitało pięć utworów porywających latynoskim rytmem i delikatną nutą nostalgii, rodem ze słonecznych ulic Hawany, m.in. „Besame mucho”, które, z racji niedawnych walentynek, wybrzmiało wczoraj szczególnie. Chór, towarzyszący Jose Torresowi i zespołowi Havana Dreams, poprowadziła Teresa Majka-Pacanek.

Był to już 6. koncert charytatywny zorganizowany przez Fundację Anny Dymnej „Mimo Wszystko” i Filharmonię Krakowską

– „Kocham więc jestem”. W tym roku te słowa są mottem  naszego koncertu. Wiele razy słyszałam od ludzi chorych, cierpiących, niepełnosprawnych: „Aniu, czy wiesz, że jestem tylko dlatego, że kocham i że kocha mnie mój mąż. Inaczej nie dałabym rady”. Tak. Miłość czyni cuda. Często jest jedynym ratunkiem, lekarstwem, daje siły i nadzieję.  Dziś spotkaliśmy się tutaj – i państwo na widowni, i wszyscy artyści biorący udział w koncercie – tylko po to, by słowa „Kocham, więc jestem” zabrzmiały głośno, radośnie i urzeczywistniły się – mówiła na scenie Anna Dymna, której w prowadzeniu koncertu towarzyszył Bogdan Tosza, dyrektor naczelny Filharmonii Krakowskiej.

Anna Dymna i Bogdan Tosza, dyrektor naczelny Filharmonii Krakowskiej

Część artystyczną wydarzenia poprzedziła aukcja zegarków i piór przekazanych przez postacie życia publicznego: artystów, polityków, duchownych, sportowców i dziennikarzy. Podobnie jak przed rokiem, brawurowo i z dowcipem, poprowadził ją poeta Bronisław Maj wspierany przez Annę Dymną.

„Pod młotek” poszły przedmioty Joanny Bator, Elżbiety Bieńkowskiej, Otylii Jędrzejczak, Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Leny Kolarskiej-Bobińskiej, Doroty Masłowskiej, Anji Rubik, Ireny Szewińskiej, Martyny Wojciechowskiej, Bartosza Arłukowicza, Juliusza Brauna, ks. infułata Jerzego Bryły, Jonathana Carrolla, ks. kard. Stanisława Dziwisza, Jarosława Kaczyńskiego, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Jacka Majchrowskiego, Jerzego Millera, Marka Niedźwieckiego, Tomasza Siemoniaka, Marka Sowy, Mateusza Szczurka, Donalda Tuska, Janusza Piechocińskiego, Bartłomieja Sienkiewicza, Jerzego Stuhra i Bogdana Zdrojewskiego. Piotr Słupek, małżonek Lucyny, wolontariuszki Biura Młodych Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, przekazał na aukcję zestaw piśmienny Leszka Aleksandra Moczulskiego. Wylicytował go w ubiegłym roku podczas koncertu charytatywnego „Miłość rodzi miłość”. Co prawda zatrzymał wiersz dołączony wówczas do pióra i długopisu Waterman Graduate, jednak poeta, dowiedziawszy się o ponownym wystawieniu zestawu na aukcję, również w tym roku przekazał swój, odręcznie napisany, utwór (szczegółowy opis wszystkich przedmiotów znajduje się w załączniku PDF pod tekstem).

Zgromadzoną w filharmonii publiczność powitały utwory porywające latynoskim rytmem i delikatną nutą nostalgii

– Nigdy nie prosiłem o pomoc, nawet odmawiałem jej przyjęcia – wyznał obecny na koncercie Henryk Majcherek. – Kiedy jednak otrzymałem wiadomość ze Związku Artystów Scen Polskich, że ten koncert się odbędzie, byłem wzruszony i szczęśliwy. Powiem szczerze: moja obecna sytuacja materialna jest dramatyczna. W ciągu dwóch lat pięciokrotnie byłem hospitalizowany, przeszedłem dwie poważne i ciężkie operacje, między innymi robiono mi trepanację czaszki. Czuję więc ogromną wdzięczność do Anny Dymnej i wszystkich ludzi, którzy postanowili mnie dzisiaj wesprzeć.

Profesor Bronisław Maj, poeta, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, w roli aukcjonera

Na aukcję wieczne pióro ofiarowała także Julia Hartwig. Gdy nadana przez nią w Warszawie przesyłka dotarła do Krakowa, okazało się, że pióro w tajemniczy sposób zniknęło. W kopercie pozostała jedynie kartka z pozdrowieniami wybitnej poetki dla nabywcy. Wczoraj w Filharmonii Krakowskiej, chyba po raz pierwszy w historii światowego aukcjonerstwa licytowano więc przedmiot wirtualny. Chętnych na jego kupno jednak nie zabrakło. „Pióro” Julii Hartwig, a właściwie tylko kartkę z dedykacją poetki, sprzedano za 750 złotych.

Sporo emocji wzbudziła licytacja piór przekazanych przez premiera Tuska i prezesa Kaczyńskiego. Prowadzący aukcję zdecydowali bowiem, że przedmioty te będą licytowane jednocześnie, ponieważ szczytny cel koncertu – mimo wszystko – powinien łączyć zantagonizowanych polityków. Ostatecznie wyprodukowane w Szanghaju pióro ofiarowane przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości oraz pióro wieczne Sheaffer 300 przewodniczącego Platformy Obywatelskiej osiągnęły łącznie 1450 złotych.

Pióra premiera Donalda Tuska i prezesa Jarosława Kaczyńskiego licytowano jednocześnie

Spośród wszystkich dwudziestu dziewięciu przedmiotów wystawionych na aukcję najwyższą cenę uzyskało pióro Marka Niedźwieckiego – 2100 złotych. Drugie miejsce w tej klasyfikacji zajął zegar przekazany przez kard. Stanisława Dziwisza – 1600 złotych, a trzecie pióro Jerzego Stuhra – 1400 złotych. Kwoty te wymieniamy nie bez powodu. Trzy osoby, które podczas aukcji licytowały najwyżej, otrzymały w nagrodę, opatrzone dedykacjami, książki przekazane przez Katarzynę Figurę, Krzysztofa Logana Tomaszewskiego, a także akwarelę, autorstwa Andrzeja Mrozińskiego, ofiarowaną przez  Rafała Trzaskowskiego. Z okazji tegorocznego koncertu swoje trzy wieczne pióra przekazała także Anna Dymna. Nie były one licytowane. Nowych właścicieli przedmiotów, wspólnie z dyrektorem Bogdanem Toszą i Bronisławem Majem, aktorka wybrała spośród wszystkich osób obecnych w filharmonii, które wypełniły specjalny kupon i wrzuciły go do szklanej kuli.

– Tymi piórami napisałam tysiące słów, życzeń, a także podziękowań dla artystów, sportowców oraz innych osób naszego życia publicznego pomagającym mojej fundacji – zaznaczyła. – Uważam, że moje pióra przyniosą szczęście ich posiadaczom, ponieważ nigdy nie zostało nimi zapisane słowo złe albo takie, którego celem staje się załatwienie jakiejś pokrętnej sprawy.

Żeby stać się posiadaczem pióra Anny Dymnej,wystarczyło wypełnić kupon, wrzucić go do szklanej kuli i trzymać kciuki

W drugiej części koncertu Jose Torres, Havana Dreams i Chór Filharmonii Krakowskiej wykonali utwory: „Lagrimas negras”, „Me voy pal pueblo”, „A mi manera”, „Son para ti”, „La guayaba”, „El dulcerito”, „El que siembra su maiz”, „Si tu supieras  musica”, „Juramento”, „Esas no sun Cubanas”, „Las cuatro palomas”, „Cubano Cubano”, „Sabor a mi”, „Y tu que has hecho” i „El Cuarto de Tula”. Istotę tego charytatywnego wydarzenia pięknie wyraził ks. infułat Jerzy Bryła, duszpasterz środowisk artystycznych archidiecezji krakowskiej. W swojej książce przekazanej na licytację napisał: „Rozumieć drugiego człowieka, okazywać mu w potrzebie pomoc, to oddać mu część siebie”.

„Besame mucho”, z racji niedawnych walentynek, wybrzmiało wczoraj szczególnie

– Podczas każdego koncertu daję z siebie wszystko – powiedział Jose Torres. – Tak to wygląda od strony artystycznej. Jednak wydarzenie, jak to dzisiejsze, jest dla mnie szczególne w kontekście świadomości. Doskonale rozumiem jego ideę, ponieważ sam prowadzę fundację, która nazywa się „Sztuka, Zdrowie, Tolerancja”.  Jej celem jest nie tylko krzewienie kubańskiej sztuki i tańca, ale także przyjaznego nastawienie do ludzi innych kultur, religii, ras, również osób chorych i niepełnosprawnych, które, pozornie, wydają się od nas odmienne. A przecież wszyscy jesteśmy tacy sami i powinniśmy się wzajemnie wspierać, rozumieć i szanować.  Jestem więc tu w swoim żywiole. Ogromnie cieszę się, że mogłem wystąpić.

Dzięki Jose Torresowi, zespołowi Havana Dreams, krakowskim filharmonikom, a przede wszystkim publiczności obecnej na wczorajszym koncercie „Kocham, więc jestem”, artyści znajdujący się w trudnej sytuacji życiowej zostaną wsparci kwotą 29850 złotych (8600 zł – cegiełki wstępu, 21250 – aukcja).

Jose Torres prowadzi Fundację „Sztuka, Zdrowie, Tolerancja”, więc czuł się w swoim żywiole

Informacje o beneficjentach koncertu „Kocham, więc jestem”

Władysław Kamejszo – z wykształcenia skrzypek, przez 24 lata pracował w Chórze Polskiego Radia. Kilka lat temu zachorował na odkleszczowe zapalenie mózgu. W wyniku choroby jest niesprawny fizycznie. Ma kłopoty neurologiczne i trudności z poruszaniem się. Jego małżonka, Jolanta, również zmaga się z chorobą. Mieszkają w trudnych warunkach i potrzebują wsparcia.

Henryk Majcherek – emerytowany aktor, ostatni raz na scenie występował w 2002 roku w Katowicach. Cierpi na zwyrodnienie stawów kolanowych i leczy się kardiologicznie. W 2004 r. przeszedł udar mózgu, a 9 lat później zdiagnozowano u niego padaczkę. Ma problemy z poruszaniem się. Większość dnia spędza w pozycji leżącej lub siedzącej. Potrzebuje wsparcia finansowego na leczenie i w codziennych czynnościach.

Fot.: archiwum Fundacji

Po raz kolejny mogliśmy liczyć na wsparcie Przyjaciół z biura tłumaczeń DADAN, dzięki którym otrzymaliśmy zegarek od Jonathana Carrolla.

    

 

Pliki do pobrania

Galeria

A
A+
A++
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Wstecz